Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Na ludowo

czwartek, 23 lipca 2009 8:52

Tradycyjnie szczęście pozwala nam odnajdywać miejsca czasem mocno zakamuflowane. Jeśli dojdzie do tego kwestia dużego przypadku, to chciałbym nas nazwać dużymi szczęściarzami. I tak w rzeczywistości to wygląda. A dziś nawet zapachniało i posmakowało. Wedle ścisłej receptury w Górkach Małych piecze się duże i jedyne w swoim rodzaju bochenki chleba. Dla tych, którzy chcą urozmaicić swoją kanapkę czeka biały ser, masło oraz miód. My po wszystkim musieliśmy zaliczyć przymusowe leżenie na trawie, a tej tutaj sporo i to w najlepszym odcieniu zieleni. Następnie skierowaliśmy oczy na wiele detali znajdujących się w „Chlebowej Chacie", stare piece, przyrządy do produkcji masła i sera. Właściciel twierdzi, że gdyby nie jego mali pomocnicy, których roboczo nazwał krasnoludami, dom nie prosperowałby tak dobrze.

Przekonujemy się na każdym kroku, że ta kraina to piękny pejzaż zielonych wzniesień.

Nie zawodzi intuicja i tak zwane „czucie ludzi". Wiemy, że sympatia odpowiada na sympatię, więc każdego dnia wykonujemy serię telefonów pod różne adresy, przekonując się po wstępnych rozmowach, czy nas tam zechcą. I nie przesadzę, kiedy napiszę, że pozytywne zaproszenia osiągają wynik 99 %.


Maciek

komentarze (0) | dodaj komentarz

Witajmy w górach.

wtorek, 21 lipca 2009 12:21

Nie ma chyba nic więcej mocy spokoju niż góry. Pływałam w morzach i w oceanach różnych, schodziłam pod ziemie, mknęłam ścigaczem i emocje są różne, ale prawdziwy spokój tkwi  w tym horyzoncie, który nie jest płaski, który w każdym milimetrze swojego obrazu chowa tajemnicę tego, co kryje się za „tamtym" drzewem. I nie ma tu wpływu pora roku. Moc jest i zimą, moc jest i latem. Respekt jaki czuje się przed tym, co namalowane przed oczami. Nawet jak w środku auta czujesz się bezpiecznie, gdy z niego wysiadasz świeże powietrze uświadamia Ci jak bardzo małą cząstką jesteś tego świata. I nie jest to wcale uczucie złe, wręcz przeciwnie, zupełnie wyśmienite, że mimo swej maleńkości,  tak wiele możesz zrobić i tak wiele jest dla Ciebie. Góry uspokajają, ale góry też uczą. Pozwalają zdobywać szczyty pozornie niedostępne, spojrzeć z wysokości, zapomnieć na moment chociaż o tym co na dole. Na szczycie nikt Cię nie dogoni. Oddany sam sobie decydujesz o każdym kroku. A do tego dochodzi to piękne uczucie satysfakcji, radość tego, że umiesz poradzić sobie w sytuacjach wszelkich. Poznamy polskie góry pod każdą postacią, od tych niższych, po te najwyższe. Przemierzamy południową granice z  zachodu na wschód, by dostrzec podobieństwa i uczyć się z różnic. A do pojemnego bagażnika ładujemy spokój! I zabieramy na wycieczkę na całe życie.


Emi

komentarze (0) | dodaj komentarz

Polska Południowa! Hej!

poniedziałek, 20 lipca 2009 11:24
Wszystko przebiega zgodnie z planem. Nie kończą się ani zapasy wody, ani też nasza energia. Załapaliśmy już jakiś czas temu odpowiedni rytm pracy i radowania się każdym dniem spędzonym w podróży. Przecież niejednokronie odwiedzając przeróżne miejsca, mieliśmy okazję pracować i relaksować się jednocześnie (rejsy, loty, spływy). Cały czas towarzyszy nam Skoda, subtelna pani, na którą codziennie możemy liczyć. Zaczęły się liczne podjazdy pod wzniesienia, ostrzejsze zakręty, gdzie coraz częściej trzeba używać hamulców. Przejazd z Henrykowa, do Złotego Stoku, w tym samochodzie okazał się czystą formalnością. Szybko i sprawnie i bez najmnniejszych problemów na trasie wjechaliśmy na tereny Dolnego Śląska i mamy nadzieję cieszyć się tym faktem jak najdłużej. A przecież obudzimy się pojutrze i na mapie zaświeci się kolejny cel - Żywiec. Polska jest prze .... fajna.
Maciek

komentarze (0) | dodaj komentarz

Marzenia do spełnienia

sobota, 18 lipca 2009 23:08

Możnaby się zastanawiać czy realne jest przebywanie kobiety z mężczyzną w odległości kilkudziesięciu centymetrów 24h/d?  Czy możliwe jest na tyle, by nie wydrapać sobie oczu i nie gryźć się po uszach. I nie chodzi tu o kwestie damsko - męskie, bo to nie ta kategoria znajomości. Przyjaźń nie zastanawia się nad takimi tematami. Wie to i czuje. Bardziej poruszyłabym tu wątek różnicy charakterów, delikatności, subtelności i poziomu hormonów jaki dzieli kobietę i mężczyznę. Dwoje ludzi powiązanych piękną przygodą każdego dnia. Dwoje marzycieli, którzy łykają życie lepiej niż kostki cukru. I czy możliwe by nigdy nie mieli dość? Czy nie chcą czasem schować się w szafie by stać się niewidocznym. Gdzieś plączą się myśli, gdzieś rozpoczyna się szkoła cierpliwości z egzaminem z tolerancji..

Nie znamy się od dziś ani od wczoraj, ale nie zmienia to faktu, że nawet jak wiemy o sobie wszystko, to każdego dnia uczymy się czegoś nowego.

Nie mogę powiedzieć jak czuje się Maciek, bo nie jestem ani ustami jego ani głową, ale mogę szczerze powiedzieć kim jest mój współtowarzysz tej przygody..

Gdybym miała opisać go przy pomocy rzeczy rzeczywistych to byłby:

Kinder Bueno - bo zawsze wywołuje u mnie uśmiech

Zielonym kocem - bo dzięki niemu sypiam spokojnie

Kubkiem kakao - bo daje niekończącą się ilość ciepła, bo nie tylko o smak w życiu chodzi

Delfinem - abym mogła walczyć o to by objąć Go ochroną, bo gatunek to wymierający

Pluszowymi skarpetkami - bo dzięki niemu miękko stąpam po ziemi

Czerwoną szminką - bo czuję się przy nim prawdziwą kobietą

Pozytywką - melodia tego urządzenia czyni cuda

Długopisem - bym mogła dzięki niemu zaciągnąć największy kredyt zaufania

Ładowarką do telefonu - bym mogła jej nie włączać i przeżywać wszystko na dotyk

Łosiem - bo kocham łosie..


I nawet kiedy czasem chowam się w tej szafie i jestem niewidoczna wiem, że ta znajomość mocniejsza jest od wszystkiego. Budzimy się uśmiechem i zasypiamy z głową pełną marzeń. One się spełniają!

Kilka lat temu marzyłam, by był na tym świecie Ktoś, kto obije rzeczywistość pluszem, aby nigdy nie działa mi się krzywda, a dziś jadę z nim bezpiecznym autem dookoła Polski...Uwierzcie!


Emi

komentarze (0) | dodaj komentarz

To był sen!

piątek, 17 lipca 2009 13:30

Nadszedł ten dzień, gdy całą naszą przygodę zabieramy „na swoje". Miasto Wrocław przywitało nas straszliwą burzą, jednak doskonale działające wycieraczki naszej Skody nie dały za wygraną. Tak więc do miasta bardziej wpłynęliśmy niż wjechaliśmy. Przejechaliśmy przez metropolię, by udać się do naszej małej oazy jaką jest Oleśnica. Miasto, na którego boiskach Maciek strzelał pierwsze gole, a ja dzięki niemu zdołałam poznać je wyśmienicie. Cisza i spokój Oleśnicy pozwalają zapomnieć o wszystkich troskach. Mamy wiec swój własny przystanek. Na spotkanie z ludźmi nam bliskimi, którzy nie jeden odbyli z nami spacer po brukowych wrocławskich kostkach.

Gdy obudziłam się rano długo zastanawiałam się czy nasz podróż to nie był sen. Na stole leżał aparat. Przejrzałam zdjęcia i wszystko było jasne!

To był sen, a teraz jest spełnienie! 


Emi

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 17 marca 2010

Licznik odwiedzin: 9958

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: