Tradycyjnie szczęście pozwala nam odnajdywać miejsca czasem mocno zakamuflowane. Jeśli dojdzie do tego kwestia dużego przypadku, to chciałbym nas nazwać dużymi szczęściarzami. I tak w rzeczywistości to wygląda. A dziś nawet zapachniało i posmakowało. Wedle ścisłej receptury w Górkach Małych piecze się duże i jedyne w swoim rodzaju bochenki chleba. Dla tych, którzy chcą urozmaicić swoją kanapkę czeka biały ser, masło oraz miód. My po wszystkim musieliśmy zaliczyć przymusowe leżenie na trawie, a tej tutaj sporo i to w najlepszym odcieniu zieleni. Następnie skierowaliśmy oczy na wiele detali znajdujących się w „Chlebowej Chacie", stare piece, przyrządy do produkcji masła i sera. Właściciel twierdzi, że gdyby nie jego mali pomocnicy, których roboczo nazwał krasnoludami, dom nie prosperowałby tak dobrze.
Przekonujemy się na każdym kroku, że ta kraina to piękny pejzaż zielonych wzniesień.
Nie zawodzi intuicja i tak zwane „czucie ludzi". Wiemy, że sympatia odpowiada na sympatię, więc każdego dnia wykonujemy serię telefonów pod różne adresy, przekonując się po wstępnych rozmowach, czy nas tam zechcą. I nie przesadzę, kiedy napiszę, że pozytywne zaproszenia osiągają wynik 99 %.
Maciek
Nie ma chyba nic więcej mocy spokoju niż góry. Pływałam w morzach i w oceanach różnych, schodziłam pod ziemie, mknęłam ścigaczem i emocje są różne, ale prawdziwy spokój tkwi w tym horyzoncie, który nie jest płaski, który w każdym milimetrze swojego obrazu chowa tajemnicę tego, co kryje się za „tamtym" drzewem. I nie ma tu wpływu pora roku. Moc jest i zimą, moc jest i latem. Respekt jaki czuje się przed tym, co namalowane przed oczami. Nawet jak w środku auta czujesz się bezpiecznie, gdy z niego wysiadasz świeże powietrze uświadamia Ci jak bardzo małą cząstką jesteś tego świata. I nie jest to wcale uczucie złe, wręcz przeciwnie, zupełnie wyśmienite, że mimo swej maleńkości, tak wiele możesz zrobić i tak wiele jest dla Ciebie. Góry uspokajają, ale góry też uczą. Pozwalają zdobywać szczyty pozornie niedostępne, spojrzeć z wysokości, zapomnieć na moment chociaż o tym co na dole. Na szczycie nikt Cię nie dogoni. Oddany sam sobie decydujesz o każdym kroku. A do tego dochodzi to piękne uczucie satysfakcji, radość tego, że umiesz poradzić sobie w sytuacjach wszelkich. Poznamy polskie góry pod każdą postacią, od tych niższych, po te najwyższe. Przemierzamy południową granice z zachodu na wschód, by dostrzec podobieństwa i uczyć się z różnic. A do pojemnego bagażnika ładujemy spokój! I zabieramy na wycieczkę na całe życie.
Emi
Możnaby się zastanawiać czy realne jest przebywanie kobiety z mężczyzną w odległości kilkudziesięciu centymetrów 24h/d? Czy możliwe jest na tyle, by nie wydrapać sobie oczu i nie gryźć się po uszach. I nie chodzi tu o kwestie damsko - męskie, bo to nie ta kategoria znajomości. Przyjaźń nie zastanawia się nad takimi tematami. Wie to i czuje. Bardziej poruszyłabym tu wątek różnicy charakterów, delikatności, subtelności i poziomu hormonów jaki dzieli kobietę i mężczyznę. Dwoje ludzi powiązanych piękną przygodą każdego dnia. Dwoje marzycieli, którzy łykają życie lepiej niż kostki cukru. I czy możliwe by nigdy nie mieli dość? Czy nie chcą czasem schować się w szafie by stać się niewidocznym. Gdzieś plączą się myśli, gdzieś rozpoczyna się szkoła cierpliwości z egzaminem z tolerancji..
Nie znamy się od dziś ani od wczoraj, ale nie zmienia to faktu, że nawet jak wiemy o sobie wszystko, to każdego dnia uczymy się czegoś nowego.
Nie mogę powiedzieć jak czuje się Maciek, bo nie jestem ani ustami jego ani głową, ale mogę szczerze powiedzieć kim jest mój współtowarzysz tej przygody..
Gdybym miała opisać go przy pomocy rzeczy rzeczywistych to byłby:
Kinder Bueno - bo zawsze wywołuje u mnie uśmiech
Zielonym kocem - bo dzięki niemu sypiam spokojnie
Kubkiem kakao - bo daje niekończącą się ilość ciepła, bo nie tylko o smak w życiu chodzi
Delfinem - abym mogła walczyć o to by objąć Go ochroną, bo gatunek to wymierający
Pluszowymi skarpetkami - bo dzięki niemu miękko stąpam po ziemi
Czerwoną szminką - bo czuję się przy nim prawdziwą kobietą
Pozytywką - melodia tego urządzenia czyni cuda
Długopisem - bym mogła dzięki niemu zaciągnąć największy kredyt zaufania
Ładowarką do telefonu - bym mogła jej nie włączać i przeżywać wszystko na dotyk
Łosiem - bo kocham łosie..
I nawet kiedy czasem chowam się w tej szafie i jestem niewidoczna wiem, że ta znajomość mocniejsza jest od wszystkiego. Budzimy się uśmiechem i zasypiamy z głową pełną marzeń. One się spełniają!
Kilka lat temu marzyłam, by był na tym świecie Ktoś, kto obije rzeczywistość pluszem, aby nigdy nie działa mi się krzywda, a dziś jadę z nim bezpiecznym autem dookoła Polski...Uwierzcie!
Emi
Nadszedł ten dzień, gdy całą naszą przygodę zabieramy „na swoje". Miasto Wrocław przywitało nas straszliwą burzą, jednak doskonale działające wycieraczki naszej Skody nie dały za wygraną. Tak więc do miasta bardziej wpłynęliśmy niż wjechaliśmy. Przejechaliśmy przez metropolię, by udać się do naszej małej oazy jaką jest Oleśnica. Miasto, na którego boiskach Maciek strzelał pierwsze gole, a ja dzięki niemu zdołałam poznać je wyśmienicie. Cisza i spokój Oleśnicy pozwalają zapomnieć o wszystkich troskach. Mamy wiec swój własny przystanek. Na spotkanie z ludźmi nam bliskimi, którzy nie jeden odbyli z nami spacer po brukowych wrocławskich kostkach.
Gdy obudziłam się rano długo zastanawiałam się czy nasz podróż to nie był sen. Na stole leżał aparat. Przejrzałam zdjęcia i wszystko było jasne!
To był sen, a teraz jest spełnienie!
Emi
środa, 17 marca 2010
Licznik odwiedzin: 9958