Jest taki specyficzny rodzaj ciepła, który pozwala marzyć, pozwala domniemywać i pozwala latać. Niezmienny, niezależny od tego, co wokół, niepodatny na pory roku czy zegarowe godziny. Po prostu jest, ubrany jednak w wyjątkowość pewną - nigdy bowiem nie umiera. I choć znaleźć go ciężko, choć trzeba ku temu pokonać wiele presji z otoczenia płynących, to jednak, gdy poczuje się go przez chwilę, pozostaje świadomość najpiękniejsza: że chwila ta trwać będzie wiecznie. Nie ma zbyt wielu takich, co znaleźli odpowiedni moment, nie poznałam zbyt wielu, którzy uwierzyli w to cudo, ale w tej konkurencji nie liczy się ilość, a jakość, która gra tu rolę pierwszoplanową.
Przyjemności czerpać można z chwil najmniejszych i z momentów najkrótszych, czerpanie jednak daje tylko szczęścia ułamek. Mnożenie emocji ma wartość o wiele większą. Smarowanie chleba może dać przyjemność tym, co uwielbiają te czynność, smarowanie jednak chleba dla Tego, co źródłem tej magicznej ciepłoty może te małą przyjemność dyskretnie ująć w nawias i podnieść do potęgi mnogiej. Pobudka o poranku uśmiech na twarzy malować potrafi, ale uśmiech ten tak łatwo może zostać pomnożony, wystarczy zetknąć go z innym, tak jak czasem styka się z osobą inną, a jakże jednakową z Tobą.
Emi
Koniec kroczy wielkimi krokami
Jak się czujemy kilkadziesiąt kilometrów przed metą? Czy o tym rozmawiamy, czy rozmyślamy, czy wspominamy? Gdybyśmy zajmowali nasze głowy takimi drobnostkami, nie mieli byśmy czasu na wszystko.. Coś się kończy, by zacząć mogło się coś. Program to niesamowita, przygoda, może jedna z najlepszych w życiu, ale tylko może, bo przecież nie wiemy co zdarzy się za moment. Przemierzyliśmy Skodą prawie 6000 km. Cali zdrowi uśmiechnięci.. można by rzec, że wiemy co dobre, ale ja raczej powiedziałabym, że wciąż się uczymy. Choć bagaż wiedzy jest niesamowity i mimo przestronności bagażnika naszego samochodu nie jest w stanie się tam zmieścić. Świadomi jesteśmy, że to dopiero malutki kawałek! Nie smucimy się tylko żyjemy chwilą, piękną chwilą!
Emi
Choć szczęście nie opuszcza nas nigdy, nie oznacza, to że nie dzieją się rzeczy które podnoszą poprzeczki w tej naszej wyprawie. Ile krzywdy może wyczynić mała meszka wiedzieć może tylko ten który jest na takiego owada uczulony, czego doskonałym przykładem okazał się Maciek. Ugrzęźliśmy gdzieś na moment, bowiem jak poruszać się dalej gdy jedyny kierowca na pokładzie nie porusza stopą w żadnym kierunku. Zastrzyk w warunkach nie do końca perfekcyjnych na pogotowiu, i dłuższa chwila odpoczynku pozwoliły nam zapomnieć o tym małym kłopocie. Nie było paniki, a spokój. Czuliśmy gdzieś w środku że skończy się to dobrze. Płynąca po asfalcie Skoda nie zmęczyła ledwo powracającej do zdrowia Maćkowej stopy. To była jedna z powolniejszych podróży, ale nie mieliśmy zamiaru ryzykować. Dotarliśmy bezpiecznie do celu. Czas na Olsztyn.
Emi
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 9653
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: